Tym krótkim artykułem chciałbym podziękować Ewie i Peterowi Stratenwerthom za możliwość wzięcia udziału w seminarium „Uniwersytety Ludowe –w Polsce i Danii XXI wieku”, które odbyło się 3 grudnia tego roku w siedzibie Stowarzyszenia ZIARNO w Grzybowie. Mógłbym oczywiście opisywać po kolei wszystko to, co słyszałem i widziałem, tworząc być może kolejne sprawozdanie, ale nie to jest chyba najważniejsze. Bardziej interesujące będzie, gdy w felietonowej formie opiszę wrażenia, myśli i inspiracje, które zrodziły się we mnie podczas zasiadania w ławach gości spotkania. Dlaczego właśnie tak?
Bo jako uczestnik wielu seminariów (forma prowadzenia zajęć poznawczych, wiele
osób gdzieś kiedyś brało w czymś takim udział) byłem szczerze zdumiony i zaciekawiony tym wszystkim, co się wokół mnie działo. Przede wszystkim, co zauważyłem, gospodarze zadbali o bardzo rodzinną atmosferę. Objawiało się to między innymi we wspólnym śpiewaniu, które co jakiś czas pojawiało się podczas przebiegu spotkania. A rozpoczął je gospodarz seminarium – Peter – pięknym wykonaniem ballady o pracy człowieka na roli i jego związku z naturą. Wkrótce się przekonałem, po wysłuchaniu wykładu Petera Mogensena, nauczyciela duńskiego uniwersytetu ludowego,
że pieśni i wspólne muzykowanie są stałym elementem tradycji tych szkół. Na temat historii uniwersytetów trochę już wiedziałem wcześniej, jednak w sumie dopiero podczas prelekcji duńskiego gościa ułożyłem sobie w głowie wszystkie idee, wartości i postulaty nauczania szkoły grundtvigowskiej. Koncepcja kształcenia się przez całe życie. Uczenie się przez doświadczenie. Znaczenie żywego słowa. Uczenie się dla rozwoju osobistego, a nie świadectw i dyplomów. Partnerstwo nauczycieli i uczniów. To od form i metod edukacji dorosłych rozwijanych przez Grundtviga, jak wspomniał prelegent, rozpoczęła się rozwijana do dziś z sukcesem demokratyzacja duńskiego życia społecznego, umiejętność budowania zgody i współpracy mimo różnic. Ciekawie było słuchać o tradycji duńskich uniwersytetów ludowych, które trwale wpisały się w system edukacyjny tego kraju i liczą sobie nadal kilkadziesiąt czynnie działających placówek. W naszym kraju szkoły te mają również długi rodowód zaczynający się od okresu międzywojennego i działalności Ignacego Solarza. Mówiła o tym pięknie doktor Iwona Błaszczak ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Wiele tego typu szkół powstało i rozwijało się w okresie PRl-u, by po transformacji ustrojowej zaniknąć. Dlatego wszyscy obecni z aplauzem patrzyli na obecnych na sali słuchaczy nowo powstałego Ekologicznego Uniwersytetu Ludowego, siedzących notabene przy jednym stole ze swoim duńskimi kolegami. Obrazek ten udowadniał, że można w naszym kraju w sposób apolityczny, pracując u podstaw, co rozumiemy jako pracę
gospodarczą i oświatowo – kulturalną wśród ludności wiejskiej stworzyć uniwersytet nawiązujący do tradycji
pedagogiki grundtvigowskiej. Co mnie jeszcze poruszyło? Spojrzenie na dwoisty stan polskiej edukacji zaprezentowany podczas prelekcji pani Aliny Respondek z Programu Erazmus + i Michała Łużaka z Krajowego Biura Epale. Z jednej
strony szczycimy się wysokim poziomem polskiego szkolnictwa, czego przykładem są dobre wyniki uczniów podczas sprawdzania kompetencji polegających na rozumieniu czytanego tekstu i rozumowaniu matematycznym. Z drugiej strony te kompetencje niezbędne do funkcjonowania we współczesnym świecie, do nabywania nowej wiedzy i umiejętności – w grupie dorosłych Polaków, po zakończeniu programowego kształcenia dramatycznie obniżają się, plasując nas na niewysokich pozycjach w Europie. Stąd ważne spostrzeżenie – praktycznie brakuje u nas form edukacji
dorosłych, kształcenia się przez całe życie. Pustkę w tym obszarze mogłyby właśnie zapełnić między innymi uniwersytety ludowe. To spotkanie z działaczami na rzecz edukacji dorosłych było dla mnie, jak wspomniałem, formą inspiracji. Działają bowiem jeszcze w Polsce takie rodzynki jak Kaszubski Uniwersytet Ludowy, o którego działalności
opowiadał jego prezes Marek Byczkowski. Ta prelekcja uruchomiła potrzebę poszukiwań i dociekań, które w obecnych czasach można prowadzić dzięki Internetowi. Zapragnąłem więc w domu dopełnić sobie informacje przekazane podczas seminarium poprzez odwiedzenie strony internetowej wspomnianego uniwersytetu, dokładne zapoznanie się z jego ofertą, ale też odbycie wycieczki w czasie i przestrzeni przez poczytanie sobie o walorach geograficznych, przyrodniczych i kulturowych okolic Wieżycy i Starbienina na Kaszubach.
Na koniec inna konstatacja, związana już z uniwersytetem w Grzybowie. Ważnym elementem programu
seminarium była możliwość zwiedzenia szkoły. Mimo krótkiego okresu działalności, bo trzymiesięcznego i trwających wciąż jeszcze prac budowlanych widać, że ta placówka zaczyna żyć swoim rytmem. Akurat zwiedzaliśmy ją w momencie zakończenia dłuższego pobytu studentów na kursie stacjonarnym. W sali wykładowej i pracowniach warsztatowych mogliśmy obejrzeć liczne prace słuchaczy, bo przecież zasadą działania uniwersytetu jest nauczanie przez praktyczne działanie. Z podziwem przyglądałem się wyrobom ceramicznym, rzeźbom w drewnie oraz pomocom
naukowym, na przykład zielnikom przygotowanym przez uczniów. Jako gość seminarium na temat szans rozwojowych
jakie stoją przed uniwersytetami ludowymi w XXI wieku z zadowoleniem przyznaję, że w istotny sposób wzbogaciłem swoją wiedzę, a przede wszystkim zainteresowałem się niedocenianą problematyką edukacji dorosłych. Należy mieć tylko nadzieję, że ta jedyna w Polsce placówka łącząca zainteresowanie ekologią z tradycyjnymi metodami działania uniwersytetów ludowych będzie się nadal rozwijała.
 
Paweł Uliński
Stowarzyszenie Rozwoju Wsi Korzeń i Okolic

Dane kontaktowe

Stowarzyszenie ZIARNO

Grzybów 1/2
09-533 Słubice

tel./fax: 24 277 89 63
tel. kom.: +48 606 805 900
e-mail: ziarnongo@o2.pl

Sfinansowano ze środków Ministra Kultury

i Dziedzictwa Narodowego, programu Erasmus+,    a także duńskiej Fundacji Velux.