W ramach projektu Eramus+: "Teaching Organic Literacy in Grundtvigian style", trójka wolontariuszy ze Stowarzyszenia ZIARNO poznawała metody pracy w Uniwersytecie Ludowym w Brenderup. Trochę zdjęć i refleksja jednej z uczestniczek przybliży całe to fascynujące wydarzenie. 

 

Przywitała nas Freja. I Thor. Przybywszy do hojskole, czyli uniwersytetu ludowego w Brenderup minęliśmy energiczną drewnianą rzeźbę bogini mitologii nordyckiej a w opowieściach dyrektora Olego na dzień dobry usłyszeliśmy o sile charakteru cechującej duński naród ale także o specyficznej dla nich pogodzie ducha, jakby bardziej fantazyjnej, odrealnionej w stosunku do swych południowych sąsiadów. Genius loci poznawaliśmy w tzw. Strawberry House, budynku z bali słomianych pokrytego glinianym tynkiem. 

 

Konstrukcja budynku zaskakiwała kątem pochylenia ścian zewnętrznych. Patrząc ku dołowi zwracały się one coraz głębiej do środka budynku, dzieki czemu w najprostszy i naturalny sposób kontrolowano kąt padania promieni słonecznych. Ponieważ domek posiada duże przeszklone powierzchnie, uważam, że to genialne, minimalistyczne rozwiązanie powstałego przy tym problemu nagrzewania pomieszczenia w czasie letnim. Co więcej, to samo ustawienie tafli szklanych w zimie, gdy słońce operuje niżej na horyzoncie, jest korzystne przy kumulowaniu energii cieplnej we wnętrzu. 

Jeszcze ciekawsze rozwiązania dzieją się na poziomie fundamentów: zostały one wykonane z morskich muszli (tych samych, niebieskich, których całe dywany zachwycały podczas spacerów po plaży!). Muszle mają właściwości kapilarne, działają drenująco, przy czym nie pozwalają wodzie podchodzić do góry. W podłodze zamontowane jest zwykłe ogrzewanie wodne. Ciepły, drewniany parkiet i otwarta przestrzeń sprzyja codziennym wspólnym aktywnościom (w październiku ćwiczymy jogę bez potrzeby włączania ogrzewania). Potem dowiemy się, że inne morskie dobro - glony, są sprawdzonym materiałem izolacyjnym używanym w ścianach lub dachach czy podłogach. Takie glony po wyłowieniu zostawia się na zewnątrz na działanie opadów, by wypłukać z nich sól. Potem, po wyschnięciu, otrzymujemy gotowy materiał budowlany, naturalny zastępnik wełny, waty i styropianu.

Chęć i energia do działań grupowych to szczególna cecha rzucająca się w oczy nam, przybyszom z przeciwległego wybrzeża tegoż samego Bałtyku. Strawberry House powstał w 9 dni przy zgraniu 25 wolontariuszy podczas Wielkiejnocy. Nie została użyta żadna specjalistyczna maszyna, zainteresowani nawet bale drewniane załadowali ręcznie! Chciałoby się powiedzieć, siłą prawdziwych Wikingów. Projektantem domu jest Steen Møller. Wieloletni, doświadczony budowniczy, znający właściwości naturalnych materiałów nie ze szkoły, lecz z praktyki, dowcipny anarchista. Podczas jednego z wieczorów mieliśmy okazję wziąć udział w wykładzie, który wygłosił właśnie w Starwberry House dla ponad dwustuosobowej publiczności z bliższej i dalszej okolicy Brenderup. Charyzmatyczny mówca poruszał nie tylko kwestie stricte budowlane ale również, a przede wszystkim, społeczne, systemowe. Zadał publiczności wigoru pytaniem: "dlaczego budujemy z naturalnych materiałów?" Dyskusja przeciągnęła się do późnych godzin wieczornych.

 

  

Ta sama radosna postać Steena towarzyszyła nam również podczas pracy przy Off-grid House oraz jako gospodarz ekskursji do Frilandu. Oprowadzając nas po terenie (Steen jest założycielem społeczności) wskazywał na proste, domowe rozwiązania zielonych dachów, szklarenek otaczających domy ale także idei życia społecznego, takich jak segregacja śmieci czy freeshop - miejsce zapomnianych szpargałów, które mogą z powodzeniem znaleźć nowych właścicieli by znów stać się użytecznymi (były tam książki, narzędzia, buty i odzież, sprzęty i zabawki). To tutaj doznaliśmy oplysning (olśniło nas): przecież można mieć salon w szklarni! Dlaczego nie wstawić wygodnego fotela do tunelu z roślinami? Pod warunkiem, że tak jak zwiedzany przez nas tzw. green house, ma odpowiednią wysokość. Światło rozproszone przez specjalną folię korzystnie działa nie tylko na sadzonki ale także na nasz nastrój. W tunelu u Steena było cieplej i jaśniej niż na zewnątrz w dżdżysty, chłodny dzień. Czytając tam książkę można jednocześnie podziwiać jak działa naturalna oczyszczalnia z roślin filtrujących wodę deszczową. 

Off-grid House powstał jako totalny eksperyment: niemal cały domek pokryty jest folią i działa jak gigantyczna szklarnia, woda w łazience jest zebraną deszczówką oczyszczoną przez zestaw specjalnych filtrów (woda nadaje się do picia!), południowa część wyposażona jest również w kolektory słoneczne a piec skonstruowany przez miejscowego kowala w zamyśle ma wytwarzać również prąd. To właśnie przy tym ostatnim projekcie pracowaliśmy i my. Piec nie posiada komina - ciąg wentylacyjny mechaniczny pociągnięty jest w podłodze na zewnątrz. Towarzyszy mu oczyszczalnia dymu, w której zbierana jest woda skraplająca się przy jego wytwarzaniu. Wodę tą pomysłodawcy nazywają żyzną dla gleby, gdyż jest bogata w węgiel i zamierzają jej użyć w przyszkolnym permakulturowym ogrodzie. Do pieca montowaliśmy płytki Peltiera, czyli ogniwa półprzewodzące, wychwytujące starty ciepła (piec jest ogrzewany pelletem). Przy poprawnym montażu piec taki jest w stanie wytworzyć energię wystarczającą do korzystania z laptopa, ładowania telefonu i używania żarówek LED dla 1-2 osób. To jednak za mało by używać blendera w kuchni lub pralki. Co jednak najciekawsze, warsztaty nasze promowały właśnie zrównoważony styl życia, świadome korzystanie z zasobów.

By przedstawić nam bliżej ideę działania pieca, w pierwszych dniach naszego pobytu mieliśmy zbudować piec chlebowy. Najpierw każdy z nas swój mały, własny model, by potem, po doświadczeniach w pracy z materiałem, wspólnie stworzyć profesjonalny, funkcjonalny piec. Jako konstrukcji użyliśmy witek wierzbowych, w późniejszym projekcie zamienionych na piasek (górę piasku oblepiliśmy mokrymi gazetami). Całość obłożona została kilkoma warstwami gliny. 

Praca samodzielna jest w ludowym nauczaniu charakterystyczna i znamienna. Już po pierwszym dniu (współ)pracy nasz dydaktyk wskazał nam na ten, jakże ważny element nauki. Jako nauczyciel nie zadawał nam gotowych ćwiczeń do wykonania, lecz kwestie do rozwiązania. Kazdy z nas czuł indywidualny charakter zagadnienia, byliśmy jedynie nakierowani a nawet bardziej wspierani przez naszego mentora, a właściwie kompana. Pobudza to kreatywność i zdolność do samodzielnego rozwiązywania problemów. I zgrabnie wpisuje się w model demokracji obywatelskiej, przedstawianej każdemu duńskiemu szkrabowi przez swe opiekuńcze państwo.

Pracowaliśmy w różnych grupach a do tego na co dzień mogliśmy stać się częścią większej całości: dzielić przestrzeń i aktywności szkoły z kadrą i studentami. Teren hojskole jest zróżnicowany, ciekawy, architektonicznie rozbudowany, przeplatany roślinnością i formami sztuki (zwykle prace studentów). Nie od dziś wiadomo, że otwarta forma sprzyja jasności umysłu. Mieliśmy szczęście korzystać z bogato wyposażonej sali muzycznej oraz tekstylnej. Damian nauczył się grać "Skrzypka na dachu" na pianinie a ja uszyłam koszyk z resztek tkanin i sznurka. Studenci byli zaangażowani w projekt na temat zrównoważonego rozwoju 2030 (Sustainable Development Goals 2030). Wybrali konkretne cele i przygotowali prace na dane tematy. Niektóre przedstawienia były tak trafne, świadome politycznie i ekonomicznie, odcisnęły się mocno w naszych umysłach. Co dzień miałam wrażenie, że czas spędzany z każdą z tych światłych duszyczek jest cennym darem, każda rozmowa przynosiła refleksje, pełna była złotych myśli. Każda chwila była wysoce świadoma. To właśnie Duńczycy nazywają hygge. Mam wrażenie, że kiedyś jeszcze o poznanych tam studentach przeczytam.

 

Tekst: Iwona Bałdyga 

 

Zachęcamy też do zapoznania się z relacją naszych kolegów z Uniwersytetu Ludowego w Radawnicy: 

https://www.ul-radawnica.pl/aktualnosci/zbudowali%C5%9Bmy-piec-do-pizzy-i-chleba

 

 

 

 

Dane kontaktowe

Stowarzyszenie ZIARNO

Grzybów 1/2
09-533 Słubice

tel./fax: 24 277 89 63
tel. kom.: +48 606 805 900
e-mail: ziarnongo@o2.pl

Sfinansowano ze środków Ministra Kultury

i Dziedzictwa Narodowego, programu Erasmus+, a także duńskiej Fundacji Velux.